Repertuar

Zagi­nio­ny Świat” reż. Har­ry O. Hoyt, 1925 r., 64min.

Ekra­ni­za­cja pro­zy Artu­ra Conana-Doyle’a. Córka zagi­nio­ne­go przy­rod­ni­ka dono­si o odna­le­zie­niu w dżungli żywych dinozaurów. Na ratu­nek bada­czo­wi wyru­sza sza­lo­ny podróżnik, doświadczony myśliwy i mło­dy dzien­ni­karz, ale wypra­wa ratun­ko­wa zamie­nia się w wal­kę o przeżycie wśród wiel­kich gadów. Mimo to, największe ze zwierząt zosta­je prze­wie­zio­ne do Lon­dy­nu jako żywe trofeum..
Dżungla pul­su­je odgło­sa­mi zwierząt, z kul­mi­na­cją w posta­ci walk dinozaurów. Na tym tle roz­gry­wa­ją się inte­rak­cje między boha­te­ra­mi, romans, rywa­li­za­cja, zde­rze­nie ludz­kiej dumy z nie­po­skro­mio­ną przy­ro­dą. Tę war­stwę two­rzy lek­tor podkładając indy­wi­du­al­ny głos każdej postaci.
Film, do którego mam duży sen­ty­ment, bo opracowaliśmy go jako pierw­szy, na prośbę orga­ni­za­to­ra festi­wa­lu EFeM­Ka w 2008 roku.​“Zagi­nio­ny Świat” to takie kla­sycz­ne zde­rze­nie cywi­li­za­cji z dziką
przy­ro­dą, które pozwa­la nam prze­pla­tać muzy­kę miej­ską i fol­ko­wą, elek­tro­nicz­ną i aku­stycz­ną — K. B.


Ali­cja w Kra­inie Czarów” reż. W. W. Young, 1915r., 52 min.

Ekra­ni­za­cja pro­zy Lewi­sa Carol­la. Dziew­czyn­ka imie­niem Ali­cja zasy­pia, gdy sio­stra czy­ta jej na głos książkę. Jego baj­ko­wa atmos­fe­ra jest nie­kie­dy zdra­dli­wa, szczególnie gdy gra w kry­kie­ta za pomo­cą flamingów trwa w naj­lep­sze, ale Królowa Kier gro­zi wszyst­kim ścięciem głowy.
W podob­ny sposób zwo­dzi publiczność ścieżka dźwiękowa Nie­my Movie: posta­cie nabie­ra­ją cha­rak­te­ru, ujaw­nia­ją swo­je drob­ne wady i obse­sje. Wie­lo­barw­na muzy­ka towa­rzy­szy Ali­cji w nie­zwy­kłej podróży po Kra­inie Czarów — nie­oce­nio­ne oka­za­ło się tutaj wykształ­ce­nie kom­po­zy­tor­skie niektórych członków zespo­łu. Wie­le dzie­je się także w war­stwie odgłosów: sły­chać szum morza, wia­tru w koro­nach drzew, śpiew ptaków, a dźwięki powsta­ją na oczach publiczności z wyko­rzy­sta­niem nie­oczy­wi­stych przedmiotów. W marze­niu poja­wia­ją się praw­dzi­we oso­by i zda­rze­nia, gro­te­sko­wo prze­ry­so­wa­ne przez tą absur­dal­ną logi­kę snu. Film z cudow­ną, boga­tą sce­no­gra­fią, kostiu­ma­mi i pio­nier­ski­mi efek­ta­mi spe­cjal­ny­mi (np. zni­ka­nie kota z Che­shi­re) – M.Z..


Znak Zor­ro” reż. Fred Niblo, 1920r., 85 min.

Pierw­sza ekra­ni­za­cja napi­sa­nej led­wie rok wcześniej powieści John­sto­na McCul­ley. Boga­ty, mło­dy ary­sto­kra­ta pro­wa­dzi podwójne życie, aby poma­gać ciemiężonym roda­kom. Na co dzień uda­je tchórzliwego i znu­dzo­ne­go pani­cza (prześmieszna kre­acja Dougla­sa Fair­bank­sa), ale w decydujących momen­tach zakła­da czar­ne prze­bra­nie i pod pseu­do­ni­mem Zor­ro wal­czy z opraw­ca­mi. Z pozo­ru lek­ka opowieść, która nie stro­ni jed­nak od obrazów przejmujących i smut­nych (sce­ny chło­sty i więzienia).
Ścieżka dźwiękowa jest inspi­ro­wa­na tra­dy­cyj­ny­mi moty­wa­mi ludo­wy­mi z czasów hiszpańskiej Kali­for­nii. Opieraliśmy się na gita­rach kla­sycz­nych (m. in. ory­gi­nal­nej, nie­ty­po­wej gita­rze meksykańskiej), tra­dy­cyj­nych instru­men­tach per­ku­syj­nych (udu, cla­ve, cajón. grze­chot­ki). A w dia­lo­gach nie zabra­kło oczywiście hiszpańskiego​“Señor!” — W. B.


Upiór w Ope­rze” reż. Carl Laem­m­le, 1925r., 93 min.

Pary­ską ope­rę nawie­dza tajem­ni­cza postać w masce. Upiór prze­miesz­cza się ukry­ty­mi kory­ta­rza­mi, żąda wpły­wu na obsa­dę przed­sta­wień, uwo­dzi i pory­wa uta­len­to­wa­ną gwiaz­dę wie­czo­ru, mor­du­je każdego, kto sta­nie na jego dro­dze. Kim jest, co nim kie­ru­je, czy pod maską upio­ra kry­je się ludz­ka moty­wa­cja? Odpo­wie­dzi na te pyta­nia poszu­ka­ją w pod­zie­miach ope­ry doświadczony detek­tyw i narze­czo­ny porwa­nej dziewczyny.

Twórcy fil­mu włożyli wie­le wysił­ku w budo­wa­nie gro­zy i my z jed­nej stro­ny szu­ka­my spo­so­bu na jej prze­ła­ma­nie. Na przy­kład grające orga­ny w pod­zie­miach ope­ry — to prze­cież kla­sy­ka, tyl­ko pyta­nie co gra­ją, a może​“Domo­we Przed­szko­le”? Ale jednocześnie ważné jest coś inne­go: w tym fil­mie pada­ją pyta­nia o odmienność, o to, jakie pra­wa przy­zna­je społeczność oso­bie wyrzu­co­nej poza nawias? — J. J.


Gabi­net Dok­to­ra Cali­ga­ri” reż. Robert Wie­ne, 1920 r., 73 min.

Tytu­ło­wy dok­tor Cali­ga­ri to wędrowny magik, pokazujący na jar­mar­ku swo­je kurio­zo­um — luna­ty­ka, który obu­dzo­ny z głębokiego snu, prze­po­wie jed­ne­mu z odwiedzających rychłą śmierć. Tak zaczy­na się seria mor­derstw, które w dziw­ny sposób są Dok­to­ro­wi na rękę. Film Rober­ta Wie­ne­go zapa­da w pamięć szczególnie dzięki sce­no­gra­fii gru­py der Sturm, wszyst­ko jest tu znie­kształ­co­ne, prze­ry­so­wa­ne, kon­tra­sto­we, współtworzące atmos­fe­rę gro­zy. W naszym wyko­na­niu do fil­mu​“wra­ca” brakująca war­stwa dźwiękowa, odgło­sy nocy, muzy­ka złożona ze sztucz­nych elementów na równi ze sce­no­gra­fią, jar­marcz­na orkie­stra z akor­de­onem i skrzyp­ca­mi i oczywiście​“natu­ral­ny” głos dok­to­ra Caligari.


Bia­łe pie­kło Piz Palu” reż. Arnold Fanck, 1929r. 75 min.

Sta­no­wi naj­doj­rzal­szą kre­ację aktor­ki Leni Rie­fen­stahl, w której wyka­za­ła się olbrzy­mim har­tem ducha. Film kręcono w masy­wie Ber­ni­na przy minus 30 stop­niach mro­zu, Rie­fen­stahl zaś wspi­na­ła się bez zabez­pie­cze­nia, naba­wi­ła odmrożeń i omal nie stra­ci­ła życia w lawinie.
Efekt wyna­gro­dził tru­dy: film osiągnął wiel­ki suk­ces w Euro­pie i Ame­ry­ce, stanowiąc do dziś swo­istą​„iko­nę” filmów o górach.


Nos­fe­ra­tu — Sym­fo­nia gro­zy” reż. Frie­drich Wil­helm Moun­rau, 1922r. 106 min.

Film​“Nos­fe­ra­tu — Sym­fo­nia gro­zy” to​“pierw­szy znaczący hor­ror w histo­rii kina i zara­zem arche­typ nie­zli­czo­nych późniejszych opowieści o wam­pi­rach. Pomi­mo upły­wu lat od pre­mie­ry, nie­me, eks­pre­sjo­ni­stycz­ne arcy­dzie­ło F.W. Moun­raua pozo­sta­je w swo­im gatun­ku niedoścignione”. (Ale kino)


Mło­dy Sher­lock Hol­mes”, reż. Buster Keaton, 1924r., 44 min.

Dwaj mężczyźni rywa­li­zu­ją o względy dziew­czy­ny (Kath­ryn McGu­ire). Czar­ny cha­rak­ter (Ward Cra­ne) krad­nie jej ojcu zega­rek, ale o ten występek oskarżony zosta­je ope­ra­tor pro­jek­to­ra (Buster Keaton). Zhańbiony boha­ter wra­ca do swo­je­go zajęcia w kinie. Obsługując urządzenie, zapa­da w sen, w którym jego życie sta­je się fil­mem. Prze­no­si tam wszyst­kich swo­ich zna­jo­mych, a sam sta­ję się Sher­loc­kiem Hol­me­sem Jr. poszukującym skra­dzio­nych pereł.



Fil­my krótkometrażowe:


Podróż na Księżyc” reż. Geo­r­ges Méliès, 1902r., 14min.


Podbój Bie­gu­na Północnego” reż. Geo­r­ges Méliès, 1912r., 33min.

Home Repertuar O nas Kontakt

website © jjmh.pl

Home

Repertuar

O nas

Kontakt